piątek, 24 października 2014

#562; Mój dorosły pokój

W tym roku akademickim wynajmuję nieumeblowany pokój. Już sam ten fakt jest nowością samą w sobie, a w dodatku rozpatruję ten okres wynajmu w perspektywie przynajmniej najbliższych dwóch lat, więc mogę nieco poważniej pomyśleć o urządzaniu pokoju. Poprzedni właściciel pozostawił po sobie nieduży regał z czterema półkami, wieszak na ubrania i materac. Tyle. Ach, no i nie zapominajmy o zasłonkach.

Mieszkanie znajduje się w przepięknej, około stuletniej kamienicy w spokojnej dzielnicy, Südliche Innenstadt. Podłoga to jasne, drewniane deski, lekko już wysłużone, ale drewno, jak wiadomo - im starsze, tym lepsze. Dosyć dużo czasu zajęło mi rozpakowanie się. Teraz mogę prawie powiedzieć, że się urządziłam, choć pozostało mi jeszcze odmalowanie ścian. Aktualnie są lekko żółte, co daje dosyć przyjemny, ciepły efekt, aczkolwiek i tak przydałoby się małe odświeżenie koloru, nawet gdybym chciała go zatrzymać. Wiem, powinnam wstawić zdjęcia, a nie tak wszystko tylko opisywać jak niewidomym, ale teraz jeszcze nie ma czego fotografować. Praktycznie nie mam mebli, ale cieszę się niezmiernie. Co także jest nowością samą w sobie - nie mam też pieniędzy!
Żadna to filozofia pojechać do pierwszego lepszego meblowego lub nawet naszej ulubionej Ikei, kupić sobie pojemną szafę, komódkę, regalik, stół, krzesło, a następnie zachwycać się naszym minimalizmem, gorzej jak nie ma się na to za bardzo funduszy. Wówczas trzeba sobie radzić inaczej. Jako że mam ograniczone fundusze, nie mogę podejmować pochopnych decyzji i kupować rzeczy, które w najbliższej przyszłości przestaną mi się podobać lub stwierdzę, że jednak nie pasują. Jako że studenckie życie to życie nomady i tak naprawdę każdy posiadany przez nas mebel to tylko potem problem przy transporcie i wszelkich przeprowadzkach. Ja trzymam się zasady, że jeżeli już nie kupuję porządnych mebli i takich bardziej gabarytowych rzeczy, to chociaż mogę zadbać o to, żeby wszelkiego rodzaju pierdółki były ładne, praktyczne i pasujące do siebie. W tym sensie myślę o przyszłości. Jeżeli już posiadam - powiedzmy - ekspres do kawy, to pewnie będę go miała kiedyś w swoim mieszkaniu lub w tym, które będę wynajmowała z lubym i nie będziemy mieli w najbliższych planach przeprowadzki. Tak samo wszystkie pojemniki do przechowywania, doniczki, lampki, poduszki i koce. To są rzeczy, na które zawsze zazwyczaj mogę sobie pozwolić i jak mnie najdzie ochota to skuszę się na ten ciemnoszary koc, bo zawsze mi się taki podobał.  

Cieszę się, że w tym pokoju mam teraz pole do popisu. Jako że nie mogę szastać pieniędzmi, dokładnie przemyślam sprawę zanim podejmę decyzję. Przez około dwa tygodnie chciałam komodę, bo doszłam do wniosku, że tych kilka szuflad jest dokładnie tym, czego mi brakuje. Znalazłam odpowiednią, przede wszystkim cenowo, na Ebayu (oczywiście z drugiej ręki) i już przymierzałam się do zakupu, ale okazało się, że ktoś mnie ubiegł. Odłożyłam więc zakup dodatkowego mebla na później. I w zeszły weekend doszłam do wniosku, że stół jest tym, czego potrzebuję. Stół to zawsze dodatkowy blat, gdzie można rzucić torbę i klucze po przyjściu do domu, gdzie można postawić lampkę i kubek z herbatą, gdzie można się umalować lub postawić laptop. Miałam wyjątkowe szczęście, bo natknęłam się na ogłoszenie, gdzie ktoś chciał oddać stół, więc szybko napisałam, umówiłam się na godzinę, zjawiłam się pod umówionym adresem i teraz jestem posiadaczką pięknego stołu. Ok, piękny to on może nie jest, jest zwyczajnym stołem z Ikei jakich miliony na tym świecie, ale idealnie pasuje do moich potrzeb i mojego pokoju. Blat jest biały, a nogi metalowe. 100 cm x 60 cm, więcej nie potrzebuję i tak naprawdę, na więcej nie ma nawet miejsca w pokoju o wielkości 10,5 m2. No i był za darmo! Nadal się zastanawiam i wszelkie możliwości są otwarte, ale więcej mebli raczej nie potrzebuję. No może jedynie przydałoby się krzesło, bo aktualnie skradłam krzesło z kuchni, które będę musiała oddać jak tylko przyjdą jacyś goście. Nigdy nie wiadomo też, co się znajdzie na wystawce lub czego ktoś będzie chciał się pozbyć. 

Mimo że to tylko przeprowadzka do nieumeblowanego pokoju to postrzegam to trochę w kategoriach urządzania mieszkania. Myślę, co by się jeszcze przydało, co będzie praktyczne i co ładnie wygląda. 

Dziś cały dzień przeglądam blog The Selby. Fotograf Todd Selby zagląda przeróżnym ludziom do domu fotografując ich wnętrza. To wpadło mi w oko: 


Przepiękna podłoga, acz trochę inna niż u mnie.








Kocik!


Źródło: 

Na pewno chcę mieć dużo kwiatów i dużo półek na ścianie. Uważam, że można zrezygnować z mebli na rzecz półek, wtedy mamy dekorację ścienną samą w sobie. W kuchni też nie chcę szafek, garnki i patelnie wiszące na wierzchu tez są całkiem ładne. Na mojej liście życzeń numer jeden to krzesło, numer dwa - rama łóżka. 

Brak komentarzy: