czwartek, 6 listopada 2014

#564

Chyba lubię Sia (Się?), bo ilekroć przerwę cokolwiek czym się w danej chwili zajmuję, żeby zerknąć, jaka to piosenka, która mnie właśnie zaintrygowała, to zawsze jest to Sia.

Soon We'll Be Found. 

Najbardziej lubię te chwile późnym wieczorem, lecz jeszcze nie w nocy, kiedy wszyscy już śpią. Współlokatorzy kładą się raczej wcześniej spać, więc już o 22 mogę się rozkoszować pustym mieszkaniem. Wszyscy wstają też wcześniej niż ja, widocznie nie bez powodu land Sachsen-Anhalt reklamuje się jako Land der Frühaufsteher.
Jak przekonałam się w zeszłym roku mieszkając w akademiku, jestem zwierzęciem stadnym bardziej niż mi się wydawało, dobrze się czuję i całkiem nieźle odnajduję mieszkając z innymi ludźmi w stosunkowo niewielkim mieszkaniu w porównaniu z nieskończonymi czeluściami akademika, ale mimo wszystko lubię te chwile samotności. Rankiem cieszę się, gdy w spokoju mogę zjeść śniadanie, bez small talku, bez przeżyć z dnia poprzedniego. Wieczorem lubię nawet pozmywać w spokoju i przynajmniej wizualnie ogarnąć mój pokój, żeby poranek był przyjemny. I nawet jeśli przez tych kilka godzin, kiedy jestem sama, a wszyscy inni już śpią nie robię nic szczególnego, bo książkę pod kocykiem to czytałam sobie też wcześniej, to osiągam błogi spokój, ten miły stan umysłu.
Dobranoc.

Brak komentarzy: