poniedziałek, 19 stycznia 2015

#569; machen lassen

Zawsze zwlekam ze wszystkim. Jestem mistrzynią w wymyślaniu wymówek i gromadzenia powodów, dla których decyduję się czegoś nie robić lub odłożyć to na później. Nie zaprowadzę skrzypiącego roweru do naprawy, pęknięte buty nie maszerują od razu do szewca (bo przecież jeszcze można w nich chodzić), płaszcza nadającego się do czyszczenia nie zakładam, mam przecież jeszcze inne nakrycia wierzchnie. Po zeszłotygodniowym malowaniu wszelkie akcesoria wciąż czekają na wyniesienie do piwnicy. Od czasu do czasu, a jest to zdecydowanie za rzadko, nachodzi mnie jakaś dziwna energia i załatwiam wszystkie takie pierdółki za jednym zamachem. Kupić cukier, a nie wmawiać sobie, że spróbuję niesłodzonej herbaty, ponoć przez cukier herbata traci swoje walory smakowe. Kupić gwoździe i zawiesić wreszcie tą tablicę, a nie ją tylko nonszalancko opierać o ścianę. Kupić pinezki i poprzyczepiać wreszcie te obrazki i wycinki do rzeczonej tablicy.

Machen lassen. 

Pamiętam małą sprzeczkę z Panem w zeszłym roku, którą on skwitował właśnie słowami "Machen lassen". Pełen współczucia dla mojego nadpsutego roweru był uprzejmy pożyczyć mi swój, ale jakoś się źle zrozumieliśmy i myślałam, że mogę go przez jakiś tydzień zatrzymać, po czym okazało się, że on go zaraz potrzebuje z powrotem, bo myślał, że ja zaprowadzę mój rower na drugi dzień do naprawy, lecz w moim mniemaniu zepsuty rower to nie przeszkoda, o ile mam inny środek lokomocji, tak więc wyszło nieporozumienie na gruncie mojego zwlekania i pan odparł "Machen lassen, nicht warten". 

Dzisiaj jestem aktywna. Wysłałam wreszcie list, który leżał jakieś dwa tygodnie zaadresowany w kopercie. Skończyły mi się już wymówki typu "nie mam po drodze", "wsiadłam w inny tramwaj i jadę naokoło", "nie mam akurat drobnych, a tam trzeba płacić monetami w tym automacie". Wszystkie małe pierdołki na dzień dzisiejszy poodhaczane. No dobra, w piwnicy jeszcze nie byłam, ale pracuję nad tym. Choć po ciemku pewnie będę się bać. Dobra tam. Machen lassen.

Brak komentarzy: